Wilhelm Steinitz

Pierwszym oficjalnym mistrzem świata był Wilhelm Steinitz, który żył w latach 1836 – 1900. Właśnie od Steinitza rozpoczęła się era współczesnych szachów. Wkład pierwszego mistrza świata w rozwój szachów możemy przyrównać do wielkich odkryć naukowych XIX wieku. Steinitz był mistrzem świata w latach 1886 – 1894. Urodził się w rodzinie drobnego kupca jako dziewiąte dziecko. Z szachami zapoznał się, śledząc grę ojca. Będąc studentem zarabiał na życie, grając na pieniądze w kawiarniach w Wiedniu. W 1883 roku wyjechał do Ameryki. Właśnie w Stanach Zjednoczonych znaleźli się organizatorzy meczu Steinitz – Zukertort, który po raz pierwszy w historii uznano za oficjalną rozgrywkę o tytuł najlepszego szachisty świata. Długo oczekiwany mecz rozpoczął się 11 stycznia 1886 roku w Nowym Yorku w obecności mnóstwa widzów. Później mecz przeniósł się do St. Louis. Ostatecznie Steinitz wygrał 10 partii, przegrał 5, a 5 zremisował i został pierwszym mistrzem świata. W 1889 roku rozegrano następny mecz o mistrzostwo świata w Hawanie, na Kubie. Steinitz bronił tytułu walcząc z Michaiłem Czigorinem i wygrał wynikiem 10,5 : 6,5. W kolejnym meczo o mistrzostwo świata granym w Nowym Yorku (1890/91) Steinitz grał z Izydorem Gunsbergiem , mistrzem angielsko-węgierskiego pochodzenia i ponownie obronił tytuł, wygrywając z wynikiem 10,5 : 8,5. 1 stycznia 1892 roku w Hawanie na Kubie rozpoczęto kolejny mecz o mistrzostwo świata, gdzie przeciwnikiem Steinitza był znowu Czigorin. Mimo, że Czigorin prowadził 8 : 7, Steinitz wygrał pierwszy 10 partii i obronił tytuł mistrza świata. W roku 1894 po wygraniu 5 partii i przegraniu dziesięciu z Emanuelem Laskerem, Wilhelm Steinitz stracił tytuł mistrza świata. Dwa lata później przegrał w Moskwie z Laskerem pierwszy w historii mecz rewanżowy o światowy prymat . Steinitz potrafił być wesoły, miły i dowcipny, cytował długie wiersze, których nigdy nie uczył się na pamięć, tylko czytał raz lub dwa. Wielki mistrz zmarł na początku XX stulecia w nędzy, w przytułku dla umysłowo chorych w pobliżu Nowego Yorku. Dopłynął tam łodzią, przyciskając do piersi maleńką szachownicę. Wydawało mu się, że emituje prąd elektryczny, który przestawia szachowe figury i razi przeciwników. Pewnego razu u schyłku życia powiedział o sobie: ,,Nie jestem historykiem szachów- ja sam jestem częścią szachowej historii, której nikt nie pominie. O sobie pisać nie będę, ale jestem przekonany, że ktoś inny napisze o mnie…”

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.